Motoryzacja zna wiele przypadków samochodów, które przez swój wygląd wywoływały ogromne poruszenie wśród maniaków motoryzacji. Najwięcej takich osobliwych konstrukcji powstało w latach 50-tych, kiedy to zwłaszcza amerykańscy projektanci rysowali na kartkach papieru konstrukcje inspirowane lotnictwem jak i coraz bardziej zbliżającym się podbojem kosmosu. Warto jednak pamiętać, że wiele lat wcześniej, bardzo podobnym podejściem do tematu wykazali się Szwedzi, a konkretniej styliści Volvo, którzy stworzyli jeden z najbardziej szokujących wozów tej marki.


Od lat nazywany „pierwszym samochodem koncepcyjnym na Świecie” Volvo Venus Bilo powstał w 1933 roku i został oparty na podwoziu produkowanego wówczas Volvo PV655. Był pomysłem znanego inżyniera Gustawa LM Ericssona. Budowę karoserii zrealizowało natomiast studio Gustaf Nordbergs Vangfabrik AB. Wyprodukowana w ilości jednego egzemplarza maszyna nie była jednak wytwornym torpedo z wystającymi błotnikami czy przypominającą włoskie Maserati wyścigówką zaprojektowaną z pasji do bicia rekordów prędkości. Venus Bilo cechowało zjawiskowe jak na tamte czasy nadwozie wyglądające nieco jak mikrobus. Volvo to miało być pojemnym, czteroosobowym samochodem z silnikiem chłodzonym powietrzem. Istnieje również teoria, że cała koncepcja wozu miała być mocno inspirowana jedną z najsłynniejszych rzeźb na świecie – Venus z Milo.


W tamtym okresie taki sposób napędzania samochodu był niezwykle nowoczesny. O nietypowym Volvo wspomniano nawet na łamach pisma „The New York Times”, gdzie ogłoszono go realnym pojazdem przyszłci. Prócz tego, pofalowany grill przedni i wąsko rozstawione reflektory przypominały bardziej postać z obrazu Edvarda Muncha, niż elegancki koncept jakiegokolwiek środka transportu drogowego.


Do wnętrza pojazdu zapraszały otwierane skrzydłowo drzwi boczne. Wysoko poprowadzona linia dachu powodowała wrażenie, że podróżujący samochodem pasażerowie czuli się jak w eleganckim przedziale sunącego polarnymi szlakami Orient Expressu. Silnik skrywał się pod unoszoną do góry klapą, która nawet w najmniejszym stopniu nie ujmowała niczego z ogólnego designu wozu. Same jego klamki przypominały bardziej uchwyty eleganckiej szafy niż drzwi samochodowych.


Bardzo dobrą ładowność wozu potwierdzał fakt, iż na wyposażeniu posiadał on aż 9 dużych walizek zaprojektowanych z myślą o tej konkretnie konstrukcji. Z racji tego, że w tylnej części pojazdu znajdowała się tylko wnęka na zapasowe koło (pełniącego jednocześnie funkcję zderzaka), bagaże można było umieścić za siedzeniami z tyłu lub w specjalnie zagospodarowanej przegrodzie w prawym błotniku z przodu. Ciekawostką jest to, że przegródki znajdujące się w lewym przednim błotniku posiadały kolejne miejsca na koło zapasowe i zestaw narzędziowy.

Do końca lat trzydziestych tylnonapędowe Volvo uchodziło za cenny projekt koncernu, który był inspiracją do powstania luksusowej limuzyny jaką było znane Volvo PV36 Carioca. Prototyp przetrwał ciężkie czasy II wojny światowej i uniknął zniszczenia bądź grabieży. Tuż po wojnie został sprzedany osobie prywatnej z Danii, gdzie użytkowany był do połowy lat pięćdziesiątych. Samochód będący niegdyś ikoną nietypowego stylu jak i inspiracją dla wielu innych marek – trafił w ręce właściciela dużego złomowiska w Danii. Niestety, nie przypuszczał on jaką wartość może mieć konkretny samochód po latach i przebudował on jedyną w swoim rodzaju karoserię na… praktycznego pick-up’a. Ostatnie potwierdzone informacje na temat tego egzemplarza pochodzą z 1956 roku. Później samochód wsiąknął jak atrament w pożółkły papier.

Czy Volvo Venus Bilo przetrwał w takiej formie do dzisiejszych czasów? Czy stoi zapomniany w przydomowej szopie, a może cieszy oko właściciela kolekcji unikatowych pojazdów? Kto wie, może kiedyś jakaś informacja ujrzy światło dzienne, a pasjonaci motoryzacji będą znów mogli napawać się kształtami najbardziej nietypowego Volvo w historii. Póki co siedziba Volvo posiada tylko plik starych fotografii i niewielki modelik wykonany z metalu.

Zdjęcia: Volvo, Car brochures&adverts, Wikipedia