Land Rover Defender jest dziś bez wątpienia prawdziwą ikoną brytyjskiej motoryzacji. Pierwsza generacja pojawiła się w 1983 roku i od razu zaskarbiła sobie zaufanie wśród miłników terenówek i pojazdów off-road’owych. Choć pierwszy egzemplarz Defendera zjechał z taśmy prawie 40 lat temu, to terenowe tradycje tego modelu sięgają nawet 1948 roku!

Defender przez lata pokazywał, że należy do grona samochodów, które w prawie niezmienionej formie służą swoim właścicielom przez długie lata. Jego odmian i wersji nadwoziowych było naprawdę dużo. Istniała nawet specjalna wersja stworzona z myślą o poruszaniu się nawet głęboko pod ziemią, gdzie po spełnionej misji w wydrążonych tunelach – często zostawały na kolejne lata. Białymi terenówkami podróżowała niegdyś Martyna Wojciechowska. Do dnia dzisiejszego sporo tych wozów służy, a nawet pomaga ludziom. Ten obraz świetnie może zobrazować szereg ustawionych koło siebie Defenderów, które użytkowane są przez TOPR.

Gdy słyszymy jego nazwę, od razu do głowy przychodzi nam obraz krótkiej furgonetki, którą wiele razy mogliśmy spotkać na górskich szlakach, a nawet w niejednym ZOO, gdzie Land Rover’ami poruszała się obsługa obiektu. Warto jednak pamiętać, że Defender to również nieco wydłużona wersja, która idealnie sprawdzi się w roli nietypowego kombi, a nawet… nietypowego campera!

Obecnie, pożądaną odmianą, która wciąż kryje w sobie legendarny charakter jest wersja po liftingu, który miał miejsce w 2012 roku. Nieco odmieniony Land Rover opisywany był w prospektach jako model na rok 2013. Do palety kolorów nadwozia dołączyły nowe barwy, a każdy na życzenie mógł zamówić sobie dach lakierowany w innym odcieniu. We wnętrzu zagościły także solidne fotele nowego typu. Prawdziwą gratką był oferowany już w standardzie system firmy Alpine, który wyposażony był wejście USB, subwoofer i system Bluetooth. Najważniejsza rzecz, którą była sama stylistyka wozu pozostała jednak bez zmian.

Defender jest wręcz stworzony dla surowych, zimowych warunków, w których odnajduje się świetnie. Na oryginalnych oponach bez problemu przedrze się przez górską rzekę, a nawet zalane ulewą zbocze góry. Na plus jest również prowadzenie po autostradzie, gdyż auto zachowuje się dosyć stabilnie – co na te gabaryty może zaskakiwać. Jedynie przy dużym wietrze bocznym, kwadratowe nadwozie może się nieco kołysać na boki, choć właściciele tego Land Rovera przygotowani są na o wiele gorsze przeciążenia.

Samochód nie rozpieszczał może swoich użytkowników tak jak słynna G-Klasa czy popularny Jeep Wrangler, natomiast cały sekret prawdziwej przyjemności z jazdy tkwił w jego prostocie i w tym, że ten pojazd dociera wszędzie i wszędzie, jeśli będzie taka konieczność, można go naprawić. Już sama wysoka pozycja za kierownicą dawała do zrozumienia, że manewrując Defenderem w miejskim zgiełku – pozostali uczestnicy drogi mogą wyglądać jak małe samochodziki do sklejania. Zaletą dla wielu z nas jest również słyszalny, niestłumiony dźwięk silnika. W tym przypadku cecha ta jest aż nad wyrost zaznaczona. Wozy te napędzały jednostki diesla o pojemności 2,2 litra. Fabryka wykrzesała z nich moc oscylującą między 120 a nawet 148 KM.

Niewątpliwie wartą zainteresowania wersją jest samochód o dziarsko brzmiącej nazwie Defender Adventure Edition z 2016 roku. Jest to limitowana seria 600 egzemplarzy tego typu wozów. Charakteryzuje się ona szarym lakierem o nazwie „Corris” oraz maską występującą w czarnym, nieco kontrastującym kolorze. Całość wzbogacają terenowe „smaczki” w postaci poszerzonych nadkoli i licznych obramowań, a nawet kratek.

Wnętrze Defendera z tej edycji różni się nieco od podstawowego wyposażenia tego typu samochodu. Można w nim znaleźć dwa typy obszytych skórą foteli – Ebony oraz Pimento Windsor. Panele drzwi jak i kierownica czy nawet gałka zmiany biegów również zostały obszyte skórą. Co ciekawe, samochód ten posiada automatyczną skrzynię biegów. Zegary natomiast zostały spowite aluminiowym wykończeniem, tak samo jak i ramki otworów nawiewów. Klamki i drzwi zostały wykonane z tego samego materiału, który znacząco podniósł prestiż topornego niegdyś Land Rovera.

Czym byłaby limitowana seria bez naklejek i specjalnych odznaczeń na samochodzie? W środku znalazły się również eleganckie naszywki z symbolem Adventure Edition. Defender w tej specyfikacji posiada również praktyczną drabinkę boczną, koło zapasowe z oryginalną felgą oraz solidny bagażnik dachowy – gadżet dobry na dalekie wyprawy na spływ pontonowy lub kajakowy. Tak wyposażoną terenówką może podróżować aż 7 osób!

Land Rover Defender był jednym z ostatnich samochodów, które nawet w 2016 roku posiadały cechy prawdziwej terenówki sprzed lat. A do tego, co tu dużo mówić, świetnie wygląda. To obywatel Świata. W każdej sytuacji, w każdym miejscu świetnie wygląda. Ostatnimi wersjami były wymieniona wyżej odmiana Adventure, Heritage oraz Autobiography. Kultowy model zastąpiła w 2019 roku druga generacja, która wciąż jest wartym uwagi, choć zupełnie innym samochodem.

Podstawowe dane techniczne:
Silnik Land Rover Defender 2016, 2.2 TD4, 122 KM, 90 kW
Typ: czterocylindrowy, rzędowy silnik diesla, zamontowany z podłużnie z przodu
Pojemność skokowa: 2198 ccm
Liczba zaworów: 16
Moc: 122 KM (90 kW) przy 3500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 369 Nm przy 2000 obr/min
Doładowanie: turbosprężarka
Prędkość maksymalna: 145 km/h
Przyśpieszenie (od 0-100 km/h): 14,7 s
Zużycie paliwa (w cyklu mieszanym): 10 l/100 km

Samochód prezentowany na zdjęciach pochodzi z 2016 roku, z pakietem Black, ma przebieg 14 000 km i jest przeznaczony do sprzedaży. W przypadku zainteresowania prosimy o kontakt z redakcją (tel.: 607 517 391, [email protected] ).