W zeszły czwartek świat polskiego motorsportu obiegła niezwykle smutna wiadomość. W wieku 91 lat odeszła Ewa Zasada – żona legendy polskich rajdów i wyścigów samochodowych Sobiesława Zasady, niezapomniany pilot rajdowy jak i znakomity kierowca z wieloletnim doświadczeniem. Będzie nam jej bardzo brakowało.

Pierwsza przygoda Pani Ewy ze sportem samochodowym miała miejsce przeszło siedemdziesiąt lat temu, kiedy jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Goworowska brała udział w sławetnym Wyścigu o Błękitną Wstęgę Ojcowa. Przedwojenne BMW 320 prowadził wówczas jej narzeczony Sobiesław Zasada, natomiast miejsce z tyłu zajął ojciec Pani Ewy. Świetnie przygotowana jak i wyszkolona załoga zajęła wówczas pierwsze miejsce. Choć był to dopiero początek – od razu można było stwierdzić, że wynik nie zależy tylko i wyłącznie od szybkiego samochodu. Liczyły się przede wszystkim umiejętności kierowcy i sprawność załogi, która biorąc udział na przedwojennej limuzynie uzyskała znakomity czas przejazdu.

Ewa Zasada była wyjątkową osobą, której nie straszne były szybkie OS-y pokonywane za sterami Fiata 600D, BMW 700, Lancii Fulvii HF, Steyra-Pucha 650 czy owianymi ponadczasową sławą modelami Porsche 912 oraz 911. Pani Ewa często powtarzała, że zawsze czuję się bezpieczna przy swoim mężu, który niejednokrotnie z dużą prędkością wchodzi w ciasne i niebezpieczne zakręty. Tylko jedyny raz w swojej karierze pilotowała ona kogoś innego. Osobą tą był Czesław Wodnicki, utytułowany kierowca rajdowy jak i wieloletni przyjaciel mieszkającej w Krakowie rodziny. Wydarzenie to miało miejsce podczas IV Rajdu Dolnośląskiego. Zwycięska załoga w mig wyprzedziła konkurencję prowadząc francuską Simcę P60 Montlhery.

Pani Ewa miała na swoim koncie również swój osobisty sukces, który odniosła podczas Ogólnopolskiego wyścigu samochodowego o Wstęgę Serpentyn Ojcowa. Na zorganizowanej na początku czerwca 1962 roku imprezie, wystartowała ona na swoim prywatnym samochodzie, którym był biały Fiat 600D z początku lat sześćdziesiątych. Zajęła wtedy pierwsze miejsce w Klasie 3., zostawiając za sobą dwóch kierowców konkurujących jadących na usportowionych FSO Syrenach.

Pomimo upływającego czasu Pani Ewa wciąż była w pełni sił i z wielką pasją wspierała swojego męża – zarówno w życiu prywatnym jak i na arenie sportowej. Wielokrotnie zajmowała ona miejsce pilota w coraz to nowszych samochodach, niezależnie od tego czy były to eliminacje do Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata, start w Rajdzie Monte Carlo, Rajd Safari czy uczestnictwo w kultowych „Żubrach”. Warto pamiętać też, że poświęcenie Pani Ewy to nie tylko uczestnictwo w światowych imprezach sportowych w roli doskonałego pilota, ale również wielogodzinne treningi i setki zapisanych przed startem brulionów, które dla prowadzącego wyczynowy samochód kierowcy były istną biblią.

Poza pachnącym benzyną i szutrem światem sportowej rywalizacji, Ewa Zasada tworzyła ze swoim mężem wzorowe małżeństwo. Towarzyszyła mu zawsze w tych wspaniałych jak i mniej dobrych chwilach, które zostały uwiecznione na dziesiątkach fotografii sprzed lat. W naszej pamięci już na zawsze pozostanie obraz, kiedy to jeszcze całkiem niedawno Pani Ewa wyczekiwała na lotnisku powrotu swojego męża z tegorocznej edycji Rajdu Safari. Wiele osób z jej środowiska już na zawsze zapamięta ją jako sympatyczną, uczynną oraz niezwykle ciepłą koleżankę, żonę jak i matkę.

Pogrzeb nazywanej przez wielu „Pierwszą Damą polskich rajdów” odbędzie się w czwartek 26 sierpnia na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Ceremonia pożegnalna zaplanowana jest na godzinę 13:00. Jako zespół redakcji portalu KlassikAuto.pl składamy bliskim Pani Ewy Zasady najszczersze kondolencje.

Czas i ludzkie istnienia nieustannie przemijają, ale pamięć o wyjątkowym człowieku nigdy nie ginie…

 

Zdjęcia: zbiory autora tekstu, książka „Moje rajdy” autorstwa Sobiesława Zasady, Zasada.pl