Powrót na kontynent odbył się wręcz ekspresowo, ponieważ bilet na prom, kupiony po wcześniej opisanych perturbacjach, obejmował również drogę powrotną. Nawigacja poprowadziła nas do jednego z mniejszych portów w okolicach Messyny, skąd niemal „z marszu” ruszyliśmy w kierunku drugiego, nieodległego brzegu.
Postanowiliśmy pojechać do Rzymu, ponieważ południowe Włochy zdążyliśmy już dość dobrze poznać podczas wcześniejszych podróży. Skoro Wieczne Miasto coraz śmielej wprowadza strefy ograniczonego ruchu (SCT), uznaliśmy, że warto zwiedzić je samochodem, póki jest to jeszcze możliwe.
Szczególnie wybrałem dzielnicę EUR, ponieważ jej architektura znacząco odbiega od wszystkiego, co można zobaczyć w innych częściach Włoch. A przecież cały kraj jest niezwykłym przekrojem stylów – od starożytności, przez średniowiecze i renesans, aż po współczesność.
Jeden z budynków zapadł mi szczególnie w pamięci, ponieważ właśnie w jego scenerii rozgrywa się akcja wybitnego filmu z 1999 roku – „Tytus Andronikus” z udziałem m.in. Anthony’ego Hopkinsa. Dodatkowo 22 lata temu byłem tam służbowo i już wtedy miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Dziś budynek jest siedzibą domu mody Fendi…
Za Rzymem zjechaliśmy z dróg przypominających autostrady na lokalne trasy. Jakość nawierzchni była absolutnie nieporównywalna z Sardynią i nieco lepsza niż na Sycylii, jednak krętość, stromość oraz niewielka szerokość dróg były kontynuacją charakteru tras wywodzących się jeszcze ze starożytnych szlaków komunikacyjnych.
W ostatnich dwóch dniach podróży – pierwszy raz od ponad 3,5 tygodnia – spotkał nas deszcz. Co ciekawe, w dotąd dość ubogim w interesujące samochody krajobrazie zaczęły pojawiać się rzadko spotykane auta. Udało się zobaczyć między innymi amerykańsko-brytyjską AC Cobra oraz FSM 126p pędzącego po drogach na starych włoskich tablicach rejestracyjnych…
Do Polski wróciliśmy, zatrzymując się na nocleg przed Wiedniem, a późnym popołudniem dotarliśmy do Poznania.
Podsumowując – w ciągu ponad 3,5 tygodnia przejechaliśmy około 8800 km. Odwiedziliśmy trzy duże wyspy Morza Śródziemnego oraz zobaczyliśmy trzy czynne wulkany. Niestety tym razem nie udało się wykonać zdjęć spektakularnych samochodów, jak miało to miejsce podczas poprzednich wypraw.
Być może mieliśmy pecha i właściciele wyjątkowych aut nie wyjeżdżają nimi przy dobrej pogodzie, a może obecne ceny paliwa sprawiają, że takie samochody coraz częściej pozostają w garażach…
Można również zauważyć, że nawet na południu Włoch coraz rzadziej spotyka się starsze samochody. Legendarne Fiaty 500 stoją gdzieniegdzie przed restauracjami jako element dekoracji przyciągający klientów. Fiatów Uno udało mi się naliczyć zaledwie dwa, z czego tylko jeden był w ruchu.
Skoro na włoskich drogach coraz trudniej spotkać nawet popularne kiedyś Fiaty, tym bardziej rzadkie stały się samochody innych, właściwie już historycznych, włoskich marek.
Szkoda, ponieważ jeszcze kilkanaście lat temu charakterystyczny klimat włoskich dróg tworzyły właśnie te często wysłużone, ale niezwykle ciekawe samochody, które dodawały podróżom po Italii wyjątkowego kolorytu…
Patronat medialny KlassikAuto.pl
Dziękujemy za wszystkie dotychczasowe zgłoszenia i zapraszamy Organizatorów do:
- przesyłania na adres naszej redakcji terminów planowanych imprez – wspólnie będziemy tworzyć ofertę spotkań dla miłośników motoryzacji. Wystarczy mail na adres: [email protected]
- współpracy i skorzystania z naszego patronatu medialnego – podstawowe informacje są tutaj: https://klassikauto.pl/zasady-obejmowania-patronatow-przez-klassikauto-pl/























